Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
22:17
Często ulegam fikcji marzenia bardziej niż rzeczywistości, starając się nadążyć za złudzeniami, złowić je i przemienić w realność. Zazwyczaj oczywiście dostaję po nosie, ale wciąż ulegam pokusie. Wiele osób tak zresztą żyje, żyje bardziej tym marzeniem na jawie niż rzeczywistością. Ucieka przed nią w ułudę. Ja też tak robię. Chyba nie mamy wyjścia, musimy tak robić, bo inaczej co by nam pozostawało? Kanty rzeczywistości, koszmarne często i bolesne? Nie ma na ogół sposobu, żeby zmienić coś w życiu, którego doświadczamy i które jest naszym udziałem, ani żeby poradzić sobie z obezwładniającym nas fatum. Musimy mieć jakąś przestrzeń, która będzie przestrzenią wytchnienia, ulgi. W której jesteśmy panami rzeczywistości, a nie jej niewolnikami. I marzenie jest swego rodzaju otwarciem przestrzeni - możemy w niej wędrować swobodnie, może się w niej dziać, cokolwiek zechcemy, i możemy doznawać wszelkiego dobra lub rozmaitych łask.
Ale naturalnie podlegamy często zbytniemu zaczarowaniu przez marzenia na jawie i następuje wielki rozziew między nimi a rzeczywistością. Usiłujemy więc nagiąć ją do naszego marzenia, a ona nie poddaje się ani trochę. Jest, jaka jest: twarda, brutalna często, nieustępliwa. Niepodatna na sny i iluzje.
— "Jak błądzić skutecznie" Zbigniew Mikołejko

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl